Nie wiem jak Was, ale mnie denerwuje ignorancja serwisu GSMonline w sprawie dodania feed'u RSS dla swoich newsów. Wiem, że to nie jest problem techniczny. Oni po prostu chcą zarabiać na reklamach, które wyświetlają się na ich stronach.
No cóż, ubolewam na tym. Tym bardziej, że konkurencyjny serwis Telepolis (moim zdaniem lepszy od GOLa), serwuje RSSy od dawna, choć na pewno nie jest organizacją charytatywną.

Dzisiaj za pomocą serwisu feed43 stworzyłem feed RSS, który agreguje newsy z GOLa:
http://feed43.com/gsmonlinepl.xml

Zapraszam do korzystania :)

5 komentarzy

[Mąż] myśl jak tu 200tys. na ten dom z ogródkiem zdobyć... W totolotka zagraj - może tobie się uda
[Żona] Napadne na bank, albo na stacje benzynowa
[Mąż] nieważne gdzie, byle obiad był gotowy jak wrócę

2 komentarze

Hmm, dawno nie byłem w kinie, a na takie filmy chętnie bym się wybrał:

W ogóle cokolwiek bym sobie obejrzał... W kinie. Seanse z "M jak miłość" i "Doktor House" już mi się nudzą...

Zainspirował 2up.

Dodaj komentarz

Przeglądając joggera natrafiłem na taki tekst:

Droga firmo na G, jeśli kiedykolwiek pojawisz się w mojej lodówcę - zajebię.

Apokaliptyczna wizja :)

2 komentarze

Już od jakiegoś czasu planowaliśmy wybrać się na do Parku Wodnego we Wrocławiu. Wybór padł na tą niedzielę. Ponieważ ostatnio nasza Amelka wstaje regularnie o 6 rano, mogliśmy pojechać tam w miarę wcześnie. Wybraliśmy się tak, by być tam na 9. Przed wyjazdem jeszcze mały rzut oka na stronę aqua parku, by zobaczyć gdzie można zaparkować i tu mały zonk, bo strona o tym nic nie mówi. Pojechaliśmy więc w ciemno, ale nie było tragedii. Parkingi są przy samym wejściu od ulicy Borowskiej oraz dodatkowy od strony ulicy Wesołej. Miejsc postojowych dużo, a w razie czego zawsze można jeszcze stanąć przy samym Wzgórzu Andersa od ulicy Ślężnej.

Budynek wygląda całkiem ładnie, zarówno w środku jak i wewnątrz. Obsługa całkiem miła. Pierwsze nasze wejście planowaliśmy na godzinę i takie kupiliśmy bilety. Zawsze dodają 10 minut ekstra na przebranie się. Przy wejściu otrzymuje się zegarek-klucz elektroniczny do zamykania szafek (można sobie wybrać dowolną, otwartą szafkę) oraz do płacenia w bufecie-kawiarni. Każdy zegarek posiada limit 150zł. Wykorzystany limit płatny przy wyjściu w kasie.

Obsługa całkiem taktownie (może ze względu na wczesną porę i mało osób) poprosiła nas o zdjęcie obuwia przy wejściu do szatni. Szafek dużo, pomieszczeń do przebierania też. Miejsca pomiędzy szafkami jest w miarę chociaż w godzinach szczytu może być ciasno. Przy wyjściu z szatni dużo suszarek. Obok prysznicy szafki na kosmetyki, a zaraz po wejściu na baseny szafki na ręczniki. Po wyjściu z prysznicy są śliskie kafelki (osuszane cały czas przez obsługę), a na podłodze całego ośrodka przyjemnie ciepłe coś, co Monika uznała za imitację morego piasku (nawet podobne). Tutaj już ślisko nie jest. Na terenie szatni oraz tuż za linią prysznicy są automaty do sprawdzania jaki ma się numerek szafki i limit kaski do wykorzystania (przykłada się swój kluczyk, jak przy sprawdzaniu cen w hipermarkecie). Niestety brakuje tam informacji o spędzonym czasie – tego trzeba pilnować samemu.

Ogólny wystrój całkiem przyjemny. Przy wejściu basen-fala (włączana co mniej więcej 20-30 minut), leniwa rzeka, jaccuzi (chyba 2 sztuki), lądowiska dla zjeżdżalni (wejście na nie schowane w głębi), kącik z atrakcjami dla maluchów (daleko w głębi, trzeba szukać), kawiarnia i stoliki. W głebi mini zjeżdżalnie (3 albo 4), oraz przejście wodne na basen na zawnątrz. Mi, po ogarnięciu wzrokiem całości i paru wędrówkach basen-szatnia po różne pierdoły, całość wydała się mała. Co prawda dopiero po jakimś czasie zauważyłem przejście na dodatkowy basen (25m), ale ogólnie jakoś mało tego. Co prawda jak dla nas kącik dla dzieci był wystarczający (mały brodzik, basenik z wodą max. 0,5m, niska ale długa zjeżdżalnia). Aha, tutaj woda bardzo ciepła, można z dzieciakiem siedzieć godzinami bez obaw. Oprócz tego sauna i wellness, ale tego nie testowaliśmy. Według mnie jak na jedyny aqua park we Wrocławiu mogłoby być więcej tych atrakcji.

Z uwagi na trwającą prawie 40 minut aklimatyzację Amelki do basenowego hałasu, objawiającą się płaczem i tylko-u-mamy-na-rączkach, skorzystaliśmy z kawiarni. Jest tam trochę ciszej, bo jest ona w rogu basenu. Obowiązuje samoobsługa i tace. Wybór niestety mały: 2 dania obiadowe, kawa, ciasto z lodówki i sałatki. Być może spowodowane to było wczesną porą i niedzielą, ale naszym zdaniem powinni się bardziej postarać. Nam brakowało kanapek (była pora drugiego śniadania) oraz coś lżejszego do zjedzenia niż gulasz i coś smażonego. Wzieliśmy kawę i ciasto i zapłaciliśmy naszym zegarko-portmonetką. Stolików dużo, bo są także na piętrze.

Po małej przekąsce, Amelka była już lepiej nastawiona do zabawy w brodziku, zostawiłem więc dziewczyny w ciepłej wodzie i korzystając z chwili wolności poszedłem przetestować zjeżdżalnie. Na pierwszym piętrze była zjeżdżalnia "skoki", ale opisana jako poziom trudności zaawansowany, więc to sobie zostawiłem na później. Drugie piętro: zjeżdżalnia "czarna dziura" z mnóstwem dzieciaków i kolejką na 10-15 minut (przypominam, była godzina 10 w niedzielę), więc sobie darowałem. Na trzecim piętrze kolejka mała (około 2-4 osoby), ale za to trzeba przytargać ze sobą dużą dentkę z samego dołu. Jest tam też zjeżdżalnia tradycyjna, ale była nieczynna. Wróciłem więc na dół, złapałem dentkę i pomaszerowałem na trzecie piętro. Puściłem kilka maluchów, by przyjżeć się jak się na to siada, i sam wystartowałem. Zawału serca nie ma, chyba że się poobracasz dookoła osi na dentce, co poćwiczyłem za drugim zjazdem. Żądny wrażeń postanowiłem wypróbować skoki na pierwszym piętrze. Tutaj nadal bez kolejki, i dopiero po zjeździe zrozumiałem, że to było ostrzeżenie. Wejście dziwne, wypatrywałem gdzieś z minutę jak tam się wchodzi. Pierwsze wrażenie – nieczynne, bo widać tylko białą ścianę mlecznego szkła. Dopiero po chwili zauważyłem w nogach mały właz szerokości około 80 cm, oraz głębokości (liczonej przód-tył) około 40 cm. Włożyłem nogi i spuściłem się do prostokątnej rury, by po chwili klaustrofobii wylądować na miękkim lądowisku z wodą. Dla ekstremistów lądowisko ma podziałki mierzące długość skoku (1,2,3, ... m). Ja wylądowałem na 1m, ale widziałem takich co lądowali na 6m. Nie byłem ambitny. Wykonany skok wyprodukował adrenalinę na cały pozostały dzień.

Ogólne wrażenia: dobre. Dużo ratowników, rozsądne atrakcje, dobre miejsce na spędzenie czasu z małymi dziećmi. Większe też nie będą się nudzić, ale koniecznie trzeba przyjść wcześnie, kiedy nie ma tłoku. Około 10-11 robi się już ciasno. Niestety trzeba trzymać się za portfel. My, za prawie 2 godziny z małą przekąską wydaliśmy 80zł. Na pocieszenie dodam jedynie, że można płacić kartą.

5 komentarzy

Google już nie pierwszy raz prosi internautów o sugestie rozszerzeń dla swoich usług. Pomysł oczywiście słuszny. Dzięki opinii internautów GMail został wzbogacony m.in. o obsługę IMAP i POP3, forwardowanie poczty, zapisywanie kopii roboczych itp.

Teraz można zaproponować nowe rzeczy, z których chyba najbardziej interesującym jest powiadamianie o nowej poczcie przez SMS. Połączenie tej opcji z rewelacyjnym filtrem anyspamowym będzie prawdziym app-killerem dla wszystkich innych systemów poczty.

Każdy może zagłosować tutaj (najwyżej 5 feature'ów na raz):

http://mail.google.com/support/bin/request.py?contact_type=suggest

16 komentarzy

Właśnie wyczytałem o ciekawym pomyśle na telefon komórkowy. Telefon jako malutki moduł, który można umieszczać w różnych obudowach i w ten sposób zmieniać jego wygląd i zastosowanie właściwie co chwila. Obudową takiego modułu może być zarówno standardowy telefon (clammshell/block/slider), jak również odtwarzacz mp3, nawigacja satelitarna, czy karta do komputera. Fajnie to wygląda na zdjęciach, na reklamie jeszcze lepiej. Pomysł na tak daleko posuniętą personalizację telefonu bardzo mi się podoba. Nowy kolor obudowy np. w Nokiach, wydaje się przy tym pomysłem wręcz prostackim!

Co ciekawe, taki moduł można używać bez obudowy. Jest on wtedy miniaturowym telefonem typu block z wyświetlaczem i prostą klawiaturą (odbierz/zakończ + parę klawiszy specjalnych). Wydaje mi się, że numerycznej klawiatury (0-9) jednak tam nie ma, ale zawsze można wybierać kontakty z książki telefonicznej. Moduł posiada także moduł bluetooth oraz 1GB pamięci.

2 komentarze

WIdzę, że jeszcze nikt nie napisał, a sam orange się nie chwali. Zmienił się trochę layout strony widoczny po zalogowaniu się na ten portal. Dla tych co nie korzystają: pojawiają się tam informacje zbiorcze o użytkowniku, dostępnych środkach na koncie (abonament; nie wiem jak z userami prepaidów), punktami z programu lojalnościowego Profit. Teraz to poukładali trochę sesnowniej, dodali Aktualności, wydzielili boxa z linkami do Multiboxa (poczty), udostępnili mały formularz do szybkiego uzupełnienia konta prepaid i jest nawet formularz z sugestiami :).

Z wysłania sugestii na pewno skorzystam, bo choć zmiana jest już teraz na plus, paru rzeczy mi tutaj brakuje:

  • Multibox - info o ilości nowych/starych wiadomości
  • kasa - ilość przekroczonej kasy z abo - w tej chwili pokazuje 0
  • przydałaby się możliwość układania tych klocków - gdzie co ma być (np. dział Muzyka mnie kompletnie nie interesuje)
  • LEPSZY filtr antyspamowy dla poczty - teraz co prawda łapie ok. 70% spamu, ale te 3o% to niestety dużo. U mnie wychodzi średnio 4 wiadomości dziennie i niestety jest to tendencja rosnąca

Generalnie ruch w dobrym kierunku. Podoba mi się. Coraz więcej rzeczy tutaj działa na Ajaksie (jak np. wyszukiwanie telefonów - polecam). Ale i tak przenoszę się do Play'a - za 2 miesiące mam koniec umowy z Orange.

Dodaj komentarz

Jak pisałem ostatnio, próbuję znaleźć dla siebie jakaś inną dystrybucję linuksa niź Ubuntu. Mandriva była, potem OpenSuse 10.3. Ostatnio Buber zasugerował PCLinuxOS, ale po odpaleniu liveCD jakoś mi nie podszedł. Wolę jednak coś bardziej rozpoznawalnego.

Postanowiłem dać kolejną szansę dla OpenSuse. Poszedł reinstall systemu, ale tym razem dla pewności swój katalog home wyczyściłem z wszystkich ustawień (np.: ~/.kde). Instalacja poszła szybko, a system nareszcie chciał się zupgradować do nowszej wersji (po zastosowaniu małego triku [w poniedziałek to podlinkuję]). Teraz też zadziałała mi instalacja sterowników ATI (ta "easy way"). Miałem więc rozdzielczość odpowiednią dla mojego laptopa (1280x800) i nawet fglxinfo pokazywał odpowiednie informacje. Niestety konfigurator iksów w OpenSuse nadal twierdzi, że używam Mesy i nie pozwala mi na włączenie efektów 3D. Szkoda.

W ramach małego oddechu od problemów z ATI, postanowiłem zobaczyć jak wygląda nowe KDE4. W OpenSuse jest jedna fajna opcja, która mi się podoba: "one click install". Właśnie z tego skorzystałem żeby doinstalować sobie KDE4. Moje pierwsze wrażenia: bardzo szybki system! Szybszy niż KDE3.5. Bardzo mi się spodobał domyślny styl Oxygen. Co mi się nie spodobało? Dolny panel, z którym nic nie można zrobić i ikony programów, które nie chcą lądować do traya (np. Pidgin). Na szczęście często czytam blog /dev/jarzebski, gdzie Korneliusz regularnie opisuje zmiany w KDE4, więc moje rozczarowanie nie było aż takie duże. Mimo tych paru niedociągnięć widzę duży potencjał w KDE4 i czekam z niecierpliwością na wersję bardziej używalną. Oby już wersja 4.1 była znośna. KDE 3 stało się używalne dopiero w wersji 3.3...

Podsumowując: im bardziej próbuję odejść od Ubuntu, tym bardziej jednak za nim tęsknię :) To jednak tam zjadłem swoje zęby (niestety na nadal nie rozwiązanym problemem z ATI X1600), ale dochodzę do wniosku, że to jest problem ATI a nie Linuksa w ogóle. Teraz czekam więc na Kubuntu 8.04 (to już będzie z KDE4) i daje ATI czas na naprawienie rozpieprzonych sterowników do mojej karty. A na razie się odstresowuję i robię "3D effects off".

2 komentarze

Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht