Nie wiem jak Wy, ale ja czekam z niecierpliwością na Chromium czyli Google Chrome na linuksa. Wiem, Google podgląda, zbiera dane i robi wiele innych złych rzeczy, ale mi jednak jego produkty odpowiadają. Czekając na Chromium zainstalowałem i staram się aktywnie korzystać z przeglądarki Arora. Arora, podobnie jak Chrome, do renderowania stron używa WebKit (który ostatnio wygrywa w testach szybkości). Arora to ciekawa przeglądarka, ale o niej napiszę może następnym razem. Teraz chciałem podzielić się moimi wrażeniami z używania bardzo wczesnej wersji przeglądarki Chromium.
Parę dni temu, ubuntucentrum.net oraz osnews.pl pisały o natywnej przeglądarce Chromium (natywnej, czyli nie tej uruchamianej przez Wine). Nie wiem dlaczego, ale jakoś przeszło to bez echa w innych serwisach (onet nic nie pisał :), ale może po prostu nie szukałem zbyt dokładnie. A może dlatego, że jest to wersja jest bardzo, bardzo wczesna. Nawet nazywanie jej pre-alfa byłoby eufemizmem.
Instrukcję jak zainstalować podawać nie będę (można znaleźć na ubuntucentrum.net). Co otrzymujemy po instalacji? Daily-build czyli codzienne automatyczne buildy przeglądarki Chromium - uwaga: można spodziewać się codziennie sporych paczek z aktualizacjami. A poza tym? Działająca przeglądarka, która wygląda prawie jak Google Chrome. Prawie, bo brakuje jej paru dosyć istotnych szczegółów:
- brak kart - nie ma listy otwartych okien. CTRL + T kasuje bieżące okno i otwiera nowe. Niestety nie można wrócić w żaden znany mi sposób do poprzedniej zakładki. De facto: jest to tylko jedno okno (vide: IE 6.0 :)
- brak opcji i innych okienek dialogowych - można zapomnieć o takich okienkach jak about, preferencje, java script console itp.
- nie działa ściąganie plików - pokazuje się co prawda informacja na dole o rozpoczęciu ściągania, ale niestety nie można dostać się do tak ściągniętego pliku
Co jednak działa:
- szybkie uruchomienie - przeglądarka uruchamia się błyskiem. Firefox uruchomiony chwilę później uruchamia się już wieczność
- New Tab page - strona pokazująca ostatnio używane strony (są generowane miniaturki), ostatnio zamknięte strony, strony ostatnio dodane do ulubionych
- historia (CTRL+H) - lista odwiedzanych stron; działa nawet wyszukiwanie
- zakładki / bookmarks (CTRL+B lub zaznaczenie gwiazdki w pasku adresu); ale tutaj pewna uwaga - kolor gwiazdki się nie zmienia - nie widać, czy strona została dodana do ulubionych czy nie; widać natomiast ją w "New Tab page" w sekcji "Recent bookmarks" a w Historii widać już żółtą gwiazdkę przy danej stronie
- pobrane pliki / downloads (CTRL+J) - lista ściąganych plików (choć jak pisałem wyżej do samych plików się nie dostałem)
- podpowiedzi przy pisaniu adresu URL - nie tak ładne jak w Chrome (tutaj to zwykły tekst słabo sformatowany graficznie)
- wyszukiwanie w przeglądarce Google z paska adresu
- własne widżety: checkbox, dropdown, radiobutton, button itp. Całkiem ładne, nie związane z aktualnym menadżerem okien (u mnie: KDE4); co ciekawe dropdown nie działa - kliknięcie nie rozwija listy
Przeglądarka Chromium przedstawia się jako Chrome:
Mozilla/5.0 (Linux; U; en-US) AppleWebKit/525.13 (KHTML, like Gecko) Chrome/0.2.149.27 Safari/525.13
Nie robię screenshotów, ale Chromium można sobie obejrzeć na przykład tutaj.
Na koniec niestety kubeł zimnej wody: stabilność jest prawie zerowa. Niektóre strony nie ładują się wcale (np. google.com/chrome - może dlatego, że wymaga flasha? ale np. onet.pl już działa), inne całkiem wywalają przeglądarkę w kosmos. I niestety, to w tej chwili boli najbardziej. Proszę więc nie nastawiać się na przeglądarkę, której można używać w normalnej pracy.
Mnie jednak cieszą 2 rzeczy. Po pierwsze, że można zobaczyć coś tak szybko - z tego co kojarzę, to pierwsze wersje natywnego Chromium miały pojawić się dopiero w czerwcu. A po drugie, widać, że Chromium całkiem w polu nie jest, choć wiele jest jeszcze do zrobienia. Trzymam więc kciuki!